testujemy siedzisko BubbleBum

niedziela, 20 listopada 2011

W ramach naszych testów postanowiłyśmy wypróbować coś, co niezbędne jest każdemu rodzicowi - siedzisko samochodowe. Jeżeli chodzi o foteliki dla maluszków, sprawa jest łatwa - wybieramy kierując się testami bezpieczeństwa i wygodą dziecka. Kiedy mamy przedszkolaka, który awansował do "dorosłych" pasów i - tak go tu nazwijmy - podpupnika, wybór ogranicza się zazwyczaj do burych, sztywnych siedzisk. My postanowiłyśmy przetestować alternatywę - brytyjskie siedzisko BubbleBum, przenośne i nadmuchiwane.

Szczegóły techniczne wyglądają następująco: BubbleBum jest idealne dla dzieci od 4 do 11 lat (od 15 do 36 kg). Zapakowany jest w niewielkich rozmiarów woreczek i ma piękny fioletowy kolor, co już go wyróżniło na tle innych. 

Poza tym jest miękki i miły w dotyku, daję głowę, że wiele wygodniejszy, niż zwykłe, twardawe podkładki. Po wyjęciu woreczka nadmuchuje się go w dosłownie chwilunię (producent mówi, że poniżej 30 sekund) i bardzo łatwo, bo brak tam gumowych zaworków. I gotowe!

Dla każdego rodzica przedszkolaka fotelik będzie zapewne hitem. Nasze serca podbił natychmiast, począwszy od koloru i miłej faktury, po cenę (119 zł) i wygodę. Jest leciutki (niecałe pół kilo), mieści się w walizce, kiedy lecimy na wakacje, mieści się do plecaczka Mili (kiedy odbierają ją inni rodzice i wiozą na zajęcia). Skończyło się nielegalne przemykanie autem po mieście bez fotelika, kiedy w sytuacjach podbramkowych musiałam np. skorzystać z taksówki. BubbleBum mam po prostu zawsze przy sobie, w Tadzia wózku, obok paczki mokrych chusteczek. BubbleBum polubili także dziadkowie, którzy teraz mogą wpaść po Milę i gdzieś ją porwać bez tego skomplikowanego przenoszenia fotelików.

Wypróbowaliśmy BubbleBum w ciężkich warunkach ciągłego przesiadania się z auta do auta, kiedy z innymi rodzicami podrzucamy sobie dzieci na obiadki, na zajęcia... Sprawdził się doskonale w sytuacjach, kiedy na tylnym siedzeniu pomieścić się musiało troje dzieci (oczywiście każde w swoim foteliku). Fotelik mókł w deszczu, był oczyszczany z okruszków i plam po dżemie, był nadumchiwany i przyczepiany w pośpiechu... i nigdy nie zawiódł.

Przy całej swojej wygodzie i estetyce, BubbleBum nic nie traci, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Spełnia międzynarodowe normy bezpieczeństwa - więc czy można chcieć czegoś więcej? Chyba tylko, żeby był dostepny w każdym sklepie z fotelikami. Póki co dostaniecie go w Od Narodzin, gdzie znajdziecie też wiele innych praktycznych rozwiązań dla rodziców. 

2 komentarze:

lucyferka pisze...

Taka podkładka wydaje mi się niebezpieczne. Może i spełnia standardy ale jak dla mnie fotelik powinien mieć własne pasy i poprawiać bezpieczeństwo także przy zderzeniach bocznych.

Unknown pisze...

Co map piernik do wiatraka ? To nie jest przecież fotelik ...

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...